
Przeprowadziłem się do Nowego Jorku osiem lat temu. To trudne miasto do złamania, ale kiedy już zanurzysz się w puls Nowego Jorku, nigdy nie wyjedziesz. Z Broadwayem, sztuką, kulturą, różnorodnością, szybkim tempem pracy, mnóstwem możliwości, najlepszym jedzeniem i piciem na świecie oraz całodobowym szumem - naprawdę nie ma drugiego takiego miejsca na świecie. Kiedy w marcu Nowy Jork przygasł światła, nigdy nie mogłem przewidzieć trudnych decyzji i zmian, które nastąpią w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
Spowiedź: Jestem uzależniony od roślin – i ty też powinieneś byćW 2016 roku podpisałem umowę najmu mojego drugiego mieszkania na Manhattanie. Chociaż był mały i miał zaledwie 400 stóp kwadratowych, był dobrze wyposażony. Miałem taras z widokiem na miasto, kominek gazowy, jacuzzi, pralnię, garderobę i lodówkę na wino. Byłem na samym środku Manhattanu przy Empire State Building i mojej ulubionej pizzerii. Czułem, że naprawdę żyję swoim nowojorskim marzeniem i nie mogłem pojąć żadnego powodu ani scenariusza, w którym mógłbym się przenieść. Napisałem „Dziękuję!” na comiesięcznym czeku czynszowym i przykładem modelowego najemcy, który utrzyma moje roczne odnowienie w grze.
Ale kiedy podzieliłem się innym esejem, zrezygnowałem z przedłużenia umowy najmu w lipcu i wprowadziłem się do mojego partnera, Lona.
Czy podjąłbym tę decyzję, gdyby rok 2020 nie był tak chaotyczny? Odpowiedź brzmi: trudne NIE. Czy jestem zdruzgotany tą decyzją? Odpowiedź brzmi jeszcze trudniejsze NIE.
Życie może agresywnie popchnęło mnie w tym kierunku, ale przyjęłam je z otwartymi ramionami, kiedy trochę przedefiniowałam swoje myślenie.
Rada od dobrego przyjaciela
Kiedy głęboko zastanawiałem się nad swoją sytuacją, rozmowa, którą odbyłem w styczniu, wróciła do pamięci. Dwa miesiące przed zamknięciem Nowego Jorku, Lon i ja zorganizowaliśmy Super Bowl Party wypełnione pysznym jedzeniem i niesamowitymi przyjaciółmi. (Tęsknię za tymi dniami!) Jedna z moich najlepszych przyjaciółek, Kim, przyniosła jej radosne ja i tort lodowy Carvel, ale jej największym wkładem byłaby jej nieproszona rada, by zamieszkać z Lonem. Wtedy stanowczo odrzuciłem ten pomysł. Wystrzeliłem kilka wymówek typu, moja duma na to nie pozwalała, a meble Lona nie obchodziły mnie. Siedząc na krześle, które ostatnio rozdaliśmy, Kim z szacunkiem odpowiedziała: „Nie zgadzam się. Myślę, że powinieneś poważnie to rozważyć.
Dwa miesiące później poważnie się nad tym zastanawiałem. Ponieważ rada Kima rozbrzmiewała coraz głośniej, umocniłam swoją decyzję o przeprowadzce, absorbując te cztery kluczowe punkty:
Zrozum, że to nie są normalne czasy – dla KAŻDEGO.
Znalazłem się bez pracy, bez szukania pracy i czegoś, co przypominało zamrożenie zatrudnienia w całym mieście na stanowiska związane z marketingiem marki. Gdy szukałem pracy, oferty ustne zostały wycofane, a obiecujące rozmowy zostały ugruntowane w ich śladach. Z każdym mijającym tygodniem przyjaciele wyciągali rękę, aby powiedzieć, że oni też zostali zwolnieni. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że każdą lukę w moim CV można wytłumaczyć i nie byłem sam w swoich poszukiwaniach.
A kiedy dzień w dzień siedziałem w swoim mieszkaniu, te maleńkie ścianki zaczęły się szybko zamykać. Bieganie z sypialni do łazienki zaczęło mi działać na nerwy. Dostawa jedzenia bardzo szybko się zestarzała. To na pewno nie był Nowy Jork, na który się zapisałem. Najwyraźniej nie było to też dla moich sąsiadów; mój budynek osiągnął nagle 50% pojemności.
Wpuść ludzi.
Mój partner, Lon, mieszka w 2 łóżkach i 2 łazienkach nad East River. Pod koniec marca, jako tymczasowe rozwiązanie, spakowałem torbę i ruszyłem przez miasto, aby cieszyć się jego towarzystwem, gotowaniem i trochę tak potrzebnej przestrzeni. Kupowaliśmy artykuły spożywcze, wypróbowywaliśmy nowe przepisy, układaliśmy puzzle, obserwowaliśmy upijanie się Breaking Bad i Ozarki prowadziliśmy długie rozmowy przy winie w pudełku – często przez FaceTime z przyjaciółmi i rodziną. Nigdy nie spędzaliśmy razem tyle czasu z rzędu, a ta wymuszona sytuacja szybko śledziła nasz związek w najlepszy możliwy sposób.
Musisz zobaczyć tę niesamowitą metamorfozę małej szopyKiedy wróciłam do mieszkania, żeby kupić nowe ubrania, odebrać pocztę i sprawdzić, co się dzieje, zauważyłam, że nie czuję się już tak samo. Czuł się mały i trochę samotny. Zwykle kończyło się to, że dzwoniłem do Lona i rozmawiałem całą noc, zanim następnego dnia wróciłem do niego.
Usuń stresor.
Zacząłem zdawać sobie sprawę, że ogromna większość stresu w moim życiu była uzależniona od płacenia 4000 dolarów miesięcznie za moje mieszkanie – mieszkanie, które nie było już zabawne, ani nie było praktyczne w klimacie społecznego dystansu i zamknięcia. Stresujące było też przejeżdżanie co kilka dni przez miasto, żeby podróżować tam iz powrotem.
Przez długi czas czułem, że posiadanie własnego mieszkania na Manhattanie jest symbolem statusu, odznaką honoru, którą bezwzględnie trzeba utrzymywać za wszelką cenę. Porzuciwszy ten pogląd, mogłem zamieszkać z Lonem i poświęcić trochę więcej czasu na znalezienie WŁAŚCIWEJ pracy.
Przyjaciele pytali mnie, czy trudno mi opuścić miejsce, a moja szczera odpowiedź brzmiała NIE. Służyło wielkiemu celowi, a teraz tego celu już nie ma. Udało się to przez cztery niesamowite lata, a teraz nadszedł czas, aby ruszyć na nowe, niezbadane wody. Jakie to ekscytujące?!
Hoduj pozytywne myśli.
Znajomi pytali również, czy mój ruch był finansowy czy emocjonalny. Szczerze mówiąc, było to jedno i drugie i oba zostały zaostrzone przez pandemię. Bez pandemii prawdopodobnie dawno bym wróciła do pracy, byłam zajęta i podpisała piąty rok najmu. I chociaż to wszystko byłoby fantastyczne, nie mogę powstrzymać się od pozytywnych myśli, że miałem okazję zwolnić i spędzić czas z Lonem.
To doświadczenie, tak niewygodne, jak było, naprawdę popchnęło moje życie w lepszym kierunku, otworzyło mój umysł i stało się dla mnie pozytywne. Cieszę się, że przyjąłem wrażliwość, trochę wiary i pozytywność w trudnych okolicznościach.
Dzięki tym produktom w 2020 roku staliśmy się ekspertami od nomadów